Posprzeczały się raz dwie zielone żabki, która wyżej skacze. Spór rozstrzygnąć zgodziła się czarna wrona, osądzę jak zobaczę. Na to tylko czekał Bociek, który był właśnie przed śniadaniem. I sobie obiecywał, że ucieszy się świetnym daniem. Gdy żabki były zajęte swoimi skokami nie zauważyły, że znalazły się między Bociana nogami. Kiedy spojrzały w Bociana oczy, nie było ważne, która wyżej skoczy. Odbiły się od ziemi jak prądem rażone, każda w inną stronę. Gdy Bociek oprzytomniał, żabek nie było a wszystko przez to, że coś małym żabkom rozsądek wróciło. Bociek za długo się namyślał, którą żabkę najpierw zjeść a potem nie było żadnej I cześć.
